Maria D?browska, PIES

2,50  z VAT

Availability: 1 w magazynie

SKU: ok?. mi?kka Kategoria:

   By? to m?odziutki wy?e? br?zowy, w bia?ej kamizelce.
   – Jak si? nazywa?
   – Tumry, prosz? pana – odpowiedzia? nieznajomy w ko?uchu, kt?ry go trzyma? na smyczy.
   Pies, us?yszawszy swoje imi?, podni?s? g?ow? i chwil? trzyma? j? wzniesion? w g?r?, patrz?c na swego pana. W ko?cu zni?y? j? i nie patrzy? na nic.
   Uszy jego by?y ?miesznie odgarni?te w ty?. Wygl?da? jak kto? wylizany mokr? szczotk?, ale jednocze?nie mia? te? min?, ?e nie zale?y mu w tej chwili na wyg??dzie. Owszem, raczej chce by? odpychaj?cy.
   Od czasu do czasu porusza? na miejscu nogami i usi?owa? spojrzeniem odszuka? oczy swego pana.
   Zdawa? si? my?le?:
   – Za nic ci? nie chc? urazi?, bo ci? kocham. Gdyby?my jednak ju? st?d poszli…
   Cz?owiek w ko?uchu pog?aska? go nagle: – Nie b?j si? – i odpi?? smycz? z obro?y. Pies ucieszy? si? i skoczy? na swego pana, kt?ry zwin?? smycz? i wsun?? j? w kiesze? spodni, po czym obaj z ojcem wyszli.
   Gdy Tumremu drzwi przed nosem zamkni?to, w jego piwnych oczach odbi?a si? szalona przykro??. Obejrza? si? dwukrotnie na nas, a potem ju? bez ustanku patrzy? na klamk? drzwi, za kt?rymi znikn?? jego pan.
   By? ostry mr?z tego dnia. Drzewa za oknem sta?y ca?kiem r??owe od szr??ogi i porannego s?o?ca.
   Starszy brat, widz?c, ?e Tumry zmarz? z drogi po tym zimnie i ?e si? ca?y trz?sie, ?ci?gn?? aksamitn? serwetk? ze stolika i okry? go ni? ostro?nie.
   Pies popatrzy? zezem, nie odwracaj?c g?owy…

Waga 0.00 kg
Shopping Cart
Przewiń do góry